Strona główna » Wiedza » Aktualności » Nauczycielka, która na wycieczce zapomniała o uczniu, bez prokuratorskich zarzutów

Nauczycielka, która na wycieczce zapomniała o uczniu, bez prokuratorskich zarzutów

03.01.18

Prokuratura kołobrzeska nie postawiła zarzutów nauczycielce ze Słupska, która pojechała z klasą na wycieczkę do Darłowa i wróciła z niej bez jednego z uczniów. Sprawa o narażenie chłopca za bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu została umorzona.

articleImage: Nauczycielka, która na wycieczce zapomniała o uczniu, bez prokuratorskich zarzutów fot. Thinkstock

Jak uznała prokuratura, okoliczności zdarzenia nie pozwalają stwierdzić, by "dziecko było choć na chwilę bez opieki kogoś dorosłego".

Do zdarzenia doszło w czerwcu 2017 r. Uczniowie trzeciej klasy słupskiej społecznej szkoły podstawowej byli na wycieczce w parku rozrywki Leonardia pod Darłowem. W drodze powrotnej nauczycielka zorientowała się, że brakuje jej jednego z trzynastu uczniów. Pozostawionego w parku chłopca odebrał ojciec. To rodzice zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez nauczycielkę.

Postępowanie w sprawie narażenia małoletniego Miłosza na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu prowadziła Prokuratura Rejonowa w Kołobrzegu. Ta ostatecznie nie postawiła zarzutów nauczycielce i umorzyła śledztwo.

Jak poinformował w środę PAP rzecznik prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski postanowienie nie jest prawomocne i trzeba się liczyć z tym, że rodzice będą je skarżyć.

Gąsiorowski powiedział, że okoliczności zdarzenia nie pozwalają stwierdzić, iż "dziecko było choć na chwilę bez opieki kogoś dorosłego”. W efekcie nie można nauczycielce zarzucić popełnienia czynu zabronionego.

Sytuacja z czerwca 2017 r. miała wyglądać tak, że dzieci po skończonej zabawie wyszły z nauczycielką na parking, gdzie czekał na nich autokar. Pedagog policzyła dzieci wchodzące do pojazdu. I wtedy ich liczba się zgadzała. Kobieta nie zauważyła jednak tego, że jeden z uczniów opuścił autokar i pobiegł do toalety. Nauczycielka przed odjazdem nie przeliczyła raz jeszcze dzieci. Wszyscy odjechali, tylko Miłosz został w parku rozrywki. Na parkingu zorientował się, że autokaru już nie ma. Wrócił do parku i o tym, że jego klasa odjechała, powiedział obsłudze obiektu. Ta o pozostawionym chłopcu poinformowała szkołę i rodziców dziecka. Do czasu przyjazdu ojca Miłosza, ten pozostawał pod opieka pracowników parku.

Po tym incydencie słupska społeczna szkoła rozstała się z nauczycielką. (PAP)

autor: Inga Domurat

ing/ malk/

03.01.18
Skomentowano 1 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

  • Agnieszka Dłociok IP: 176.106.* 04-01-2018
    Ponad 30 lat temu w czasie wycieczki uczeń klasy drugiej zaginął nam w podobny sposób. Po przeliczeniu uczeń oddalił się od grupy - w następnym miejscu zwiedzania go nie było. Na szczęście dziecko było rozsądne - zauważyl, że sie zagubił i poszedł na parking i czekał przy autobusie. Co przeżyłam, to jest dla mnie do dziś traumą. Po powrocie do domu opowiedziałam sytuację rodzicom. Chłopiec dostał reprymendę. Zrozumiał, że nie wolno się oddalić bez zgłoszenia tego opiekunom. Ja Bogu dziękuję, że nic się wtedy nie stało.

    Widzę wielkie podobieństwo w tej sytuacji. Tu powiadomiono prokuraturę, Pani straciła pracę. Nie sądzę, żeby dziecko poniosło jakiekolwiek konsekwencje. Bo cóż by się stało, gdyby młody człowiek powiedział Pani, że potrzebuje jeszcze do WC? Nie sądzę, że Pani nie wspomniała, żeby się nie oddalać bez zgody.

    Nauczycielce trauma pozostanie do końca życia. Ale tez i poczucie krzywdy. Mam nadzieję, że prokuratura chociaż zachowa się po ludzku, skoro ani dyrekcja, ani rodzice człowieczeństwa nie zachowali.

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź

Dyrektor Szkoły - Miesięcznik kierowniczej kadry oświatowej
Zapisz się na newsletter
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE