Strona główna » Wiedza » Analizy i komentarze » Sąd: nauczyciel nie może zapobiec każdej nagłej sytuacji

Sąd: nauczyciel nie może zapobiec każdej nagłej sytuacji

02.05.18

Choć nauczyciel niewystarczająco obserwował przebieg gry, to sam ten fakt nie ma wpływu na przepisanie mu odpowiedzialności za wypadek podczas gry w unihokeja na lekcji wf. – stwierdził Sąd Okręgowy we Włocławku.

articleImage: Sąd: nauczyciel nie może zapobiec każdej nagłej sytuacji fot. Thinkstock

Podczas lekcji wychowania fizycznego grupa uczniów III klasy gimnazjum grała w unihokeja. Nauczyciel w tym czasie miał pod opieką także kilka uczennic oraz zajęty był wypełnianiem dokumentów. W trakcie gry, jeden z uczniów uderzył kijem drugiego w twarz powodując uszkodzenie wargi górnej i złamanie koron trzech zębów.

Ubezpieczyciel szkoły, w toku likwidacji szkody uznał 3 procentowy uszczerbek na zdrowiu poszkodowanego i wypłacił mu 910 zł odszkodowania. Uczeń uznał, że to za mało i pozwał towarzystwo ubezpieczeniowe do sądu.

Sąd Rejonowy we Włocławku stwierdził, że szkoła ponosi winę za wypadek, ponieważ niewłaściwie zorganizowała lekcję wf. Nauczyciel przed rozpoczęciem gry nie przypomniał uczniom o zasadach gry, a w czasie gry dwukrotnie zwracał uwagę uczniom na zbyt wysokie podnoszenie kija, w szczególności uczniowi (sprawcy szkody), który już na poprzednich zajęciach powtarzał te błędy.

LEX Prawo Oświatowe>>

Według sądu, wątpliwości budził już sam sposób prowadzenia lekcji gry w unihokeja bez żadnych zabezpieczeń na miejsca wrażliwe na ciele i podatne na urazy. Nadto nauczyciel nie zwracał dostatecznej uwagi na zachowanie graczy i nie reagował na nieprawidłowe zagrania. Ewentualnie powinien przerwać grę, aby nie doprowadzić do wypadku. Działał zbyt rutynowo, przez co nie wypełnił należycie swoich obowiązków.

Oddalone roszczenie
Sąd Okręgowy we Włocławku dokonując innych ustaleń faktycznych zmienił wyrok i oddalił roszczenie. Ustalił, że uczniowie grali w unihokeja na lekcjach wf. od kilku miesięcy i byli zaznajomieni z zasadami gry. Przed rozpoczęciem meczu nauczyciel zwrócił im uwagę na konieczność niskiego trzymania kijów i zachowania ostrożności. W trakcie gry, do chwili wypadku, nie było nieprawidłowych zachowań, w szczególności nie dochodziło do gry wysoko uniesionymi kijami. Wypadek miał charakter przypadkowego uderzenia kijem w twarz.

Sąd nie znalazł dowodów, że nauczyciel nie zapewnił bezpieczeństwa na lekcji z uwagi na dopuszczenie do gry bez uprzedniej indywidualnej nauki uczniów w zakresie posługiwania się kijami. Nie była to, bowiem pierwsza lekcja gry w unihokeja, a któraś z kolei. Uczniowie byli zaznajomieni z jej zasadami i obowiązującymi w jej trakcie przepisami. Przed rozpoczęciem feralnego meczu nauczyciel przypominał uczniom o konieczności bezpiecznego posługiwania się kijami, zwłaszcza obowiązku niskiego ich trzymania.
 
Unihokej to nie hokej
Sąd Okręgowy wytknął sądowi pierwszej instancji, że błędnie uznał, że zawodnicy powinni używać zabezpieczeń ciała w miejscach podatnych na urazy. W świetle przepisów przyjętych przez Polski Związek Unihokeja strój zawodników rozgrywających składa się z koszulki, krótkich spodenek i getrów. Jedynie bramkarz musi nosić maskę, która jest zgodna z Regulaminem IFF (Międzynarodowej Federacji Unihokeja) i odpowiednio oznakowana. Zawodnicy nie mogą używać wyposażenia osobistego, które może być przyczyną kontuzji (ochraniaczy, sprzętu medycznego, okularów ochronnych, zegarków). Nie wolno nosić żadnych nakryć głowy. Nie można więc uznać, by nauczyciel dopuszczający zawodników do gry zgodnie z przepisami naruszył jakieś obiektywne wzorce właściwego postępowania.

Zdaniem sądu odwoławczego fakt, iż nauczyciel w niewystarczający sposób obserwował przebieg gry, sam w sobie nie pozwala na przypisanie mu winy. Do uderzenia doszło w ferworze gry. Zdarzenie to miało charakter dynamiczny i odbywało się szybko, niemalże w ułamku sekund. Nawet gdyby nauczyciel uważnie obserwował mecz, to w żaden sposób tej nagłej sytuacji nie mógł realnie zapobiec.

Sąd podkreślił, że rzecz przedstawiałaby się inaczej, gdyby podczas gry nagminnie łamano przepisy, a zawodnicy nie reagowali na zwracane przez opiekuna uwagi stwarzając sobie zagrożenie bezpieczeństwa. Wtedy powinnością nauczyciela byłoby przerwania gry. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Nie świadczy też o winie opiekuna to, że dopuścił do gry zawodnika, który wcześniej naruszył zasady gry. Nie może to bowiem automatycznie dyskwalifikować gracza i skutkować zakazem udziału w zajęciach wychowania fizycznego.  (sygn. I Ca 194/17).

Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Dyrektor Szkoły - Miesięcznik kierowniczej kadry oświatowej
Zapisz się na newsletter
Polecamy w oficjalnej księgarni
Wolters Kluwer Profinfo.pl

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE