Świadectwo jako druk ścisłego zarachowania

articleImage: Świadectwo jako druk ścisłego zarachowania fot. Thinkstock
Czy papier z giloszem na którym drukowane są świadectwa stanowi druk ścisłego zarachowania?
Zgodnie z § 1 ust. 9 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 14 marca 2005 r. w sprawie zasad wydawania oraz wzorów świadectw, dyplomów państwowych i innych druków szkolnych, sposobu dokonywania ich sprostowań i wydawania duplikatów, a także zasad legalizacji dokumentów przeznaczonych do obrotu prawnego z zagranicą oraz zasad odpłatności za wykonywanie tych czynności (Dz. U. Nr 58, poz. 504, z późn. zm.) świadectwa, dyplomy, suplementy, zaświadczenia, indeksy, legitymacje szkolne i legitymacje przedszkolne dla dzieci niepełnosprawnych są drukami ścisłego zarachowania.

Szkoła prowadzi imienną ewidencję wydanych świadectw, dyplomów, indeksów i legitymacji szkolnych, z wyjątkiem świadectw szkolnych promocyjnych.
Z powyższego wynika, że drukiem ścisłego zarachowania są świadectwa, dyplomy, suplementy, legitymacje, zaświadczenia, indeksy i tym podobne druki szkolne, które są drukowane na papierze z giloszem w odpowiednim kolorze. Jednakże przepisy prawa nie stanowią, iż sam papier jest drukiem ścisłego zarachowania.
Marta Handzlik 13.09.07
Zobacz wszystkie materiały pochodzące z:
Skomentowano 1 razy

Świadectwo jako druk ścisłego zarachowania

Zapisz się na bezpłatny Newsletter Prawa Oświatowego

Dyrektor Szkoły - Miesięcznik kierowniczej kadry oświatowej
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

Pity 2013

Inne artykuły o zbliżonej tematyce

Nie znaleziono żadnych artykułów.
  • md IP: *.*.* 14-10-2006
    Wszystko zaczęło się na przełomie 2000 i 2001 roku kiedy to pan Włodzimierz Soporek główny udziałowiec POLAM Warszawa spotkał się z panem Nielem Balfourem (biznesmenem z Wielkiej Brytanii), który z miłości do Polski zaczął u nas robić interesy. Razem w 2001 roku zrobili interes pod tytułem "Polam na wydmuszkę", czyli jak opisuje Pan red. Witold Gadomski z "Gazety - Kupujemy zadłużoną spółkę. Dług sprawia, że spółka jest tania i możemy ją przejąć za niewielkie pieniądze. Potem tworzymy drugą spółkę, do której przenosimy ze starej wszystko, co jest wartościowe. W starej zostają tylko długi". W ten sposób dwóch panów weszło w posiadanie od POLAM Warszawa placu i budynków w centrum Warszawy wartości ponad 14 mln złotych. Potem zrobili jeszcze kilka spektakularnych interesów. Więc kasa już była. Teraz trzeba było zatroszczyć się o rodzinę i swoje przyjemności. Dla siebie (bo bardzo to lubił robić) pan Włodzimierz Soporek kupił w Rajszewie pod Warszawą Klub Golfowy "First Warsaw Golf and Country Club". Teraz czas na rodzinę. Syn już dorosły, ma 26 lat, trzeba mu załatwić jakieś zajęcie, najlepiej łatwe i bardzo dochodowe. Ponieważ syn nie był geniuszem to założono synkowi spółkę pod nazwą Warszawska Grupa Inwestycyjną S.A. (WGI S.A.) i nauczono grać na FOREX czyli kupowaniu i sprzedawaniu pieniędzy. Zarobek jest wtedy gdy się taniej kupi i drożej sprzeda. Konkurencji praktycznie nie było żadnej bo w tej samej branży działała tylko jedna firma tj. Dom Maklerski TMS Brokers ze swoim głównym ekonomistą Markiem Zuberem (zapamiętajcie to nazwisko na później). Ale co to była za konkurencja. Dochody dla klientów wykazywała o połowę mniejsze (bo uczciwe), nie mieli takich znajomości jak tata Soporek (bo nie organizowali partyjek golfa) i nie mogli nic skręcić na boku bo byli pod nadzorem Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, która cały czas patrzyła im na ręce (a może i nie mieli takich zamiarów). Dla osób nie rozeznanych w tym temacie kilka słów wprowadzenia. [Forex to rynek pozagiełdowy (Over the Counter) nie mający określonego miejsca usytuowania (może być we własnym domu), który składa się z sieci połączonych ze sobą za pomocą łączy telefonicznych i innych elektronicznych systemów obrotu banków, brokerów, przedsiębiorstw oraz inwestorów indywidualnych. Brak określonego miejsca fizycznej lokalizacji rynku walutowego (czyli taki wirtualny) umożliwia mu funkcjonowanie 24 godziny na dobę]. Grać na tym rynku można nauczyć nawet małpę, bo dostawca oprogramowania oferuje swoim klientom pełny dostęp do wiadomości rynkowych oraz aplikację do analizy technicznej wykresów. Wszystkie dostępne narzędzia można przetestować na rachunku DEMO razem z platformą VISUAL TRADING. Żeby Maćkowi nie było smutno, to do tej spółki wzięto na wiceprezesa syna znajomych, 24 letniego Łukasza Kaczora i wynajęto chłopcom biuro przy Placu Bankowym 2 w Warszawie. Ale ponieważ to jeszcze dzieci, które nie bardzo wiedziały jak się robi przekręty, to powołano Radę Nadzorczą WGI S.A. w osobach mamy i taty Prezesa oraz mamy i taty Wiceprezesa. To były już siły doświadczone i zaprawione w robieniu interesów. Założenia tego interesu były proste. Po pierwsze: Jak ludziom jak się powie, że mogą bez żadnego wysiłku pomnożyć pieniądze, to bez zbędnych pytań przyniosą ci całe swoje oszczędności. Po drugie: Nie celowano w takie grupy ludzi jak Pan Grobelny, który nawet staruszkom zabrał po 5 zł z portmonetki, tylko w bogatych i dlatego na dzień dobry poprzeczkę ustawiono przy wpisowym na 20 000 złotych. Po trzecie: wszyscy znamy zasadę gry w trzy karty. Najpierw grupa swoich wygrywa i to się rozgłasza aby coraz więcej "frajerów" zaczynało grać. A potem wielki przekręt i znikamy. I jak wymyślili tak zrobili. Na początku w WGI na FOREX stopy zwrotu były po kilkadziesiąt procent rocznie. I było pięknie jak w bajcie. "Dzień dobry, wpłacił Pan 20 000 zł i już Pan zarobił dodatkowo 6 000 zł. Czy wypłacić pieniążki?". Niektórzy naiwni prosili, żeby wypłacić i jak dostawali swoje pieniądze, to po tygodniu przynosili na powrót to co dostali i całą resztę, którą mieli gdzieś w Polsce ulokowaną na innych rachunkach. I fama szła po ludziach "można nieźle zarobić". A w WGI kilku chłopaków wybranych z ogłoszeń internetowych bawiło się w FOREX i nie ważne czy wygrali, czy przegrali. Nie ważne czy zarobili czy stracili. Klienci i tak dostawali wyciągi ze swoich kont, że przybyło im kilkadziesiąt procent wpłaconej gotówki. Ale były też takie przypadki, że wykazywano straty na rachunkach klientów. Styczeń strata, luty strata. Wystarczył telefon do opiekuna rachunku z pretensjami i już w marcu pojawiały się zyski rekompensujące z nawiązką poniesione straty (sam tak zrobiłem). Księgowość w WGI była nadzwyczaj prosta. Było konto klienta i szuflada. Z wpłaconych pieniędzy na konto szło kilkanaście procent, do szuflady cała reszta. Jak chciałeś odebrać swoje pieniądze to oczywiście ci oddawali, tylko to były pieniądze tych co chwilę wcześniej wpłacili pieniądze na swoje rachunki. Normalna piramidka. Ale to tylko funkcjonuje jak ludzi przybywa, a w końcu zainteresowanie zaczęło słabnąć. A rączki swędziały. I to co do tej pory zrobiono to w dalszym ciągu nie było jeszcze to co dwie rodzinki chciały przekręcić. Bo to miał być przekręt na miarę III RP. Dlatego trzeba było przyspieszyć wielki finał. Z analizy przypadków robienia szybko wielkich pieniędzy wynika, że można tego dokonać spełniając głównie dwa warunki: mieć mocne znajomości i dużo złodziejskiej bezczelności (pracę i uczciwość literatura wymienia tylko w kontekście zarabiania na życie na poziomie wegetacji). Przygotowania rozpoczęto od początku 2004 roku. Trzeba było zrobić taką firmę, aby ludziom szczęki poopadały i raz na zawsze wdeptać w ziemię konkurencję tj TMS Brokers z Markiem Zuberem na czele. Bo oni widzieli co jest grane i mogli zacząć bruździć. Musiał to być bank lub co najmniej dom maklerski i to budzący zaufanie poprzez nazwiska osób z nim związanych. A ponieważ "na partyjkę golfa" do taty Soporka przyjeżdżali wszyscy możni tego świata, i nawet Pan Prezydent Kwaśniewski był fundatorem pucharu rozgrywek, to już wiadomo z kim tata Soporek mógł rozmawiać na te tematy. A przecież sponsorem nagród na turnieju o Puchar Prezydenta RP był WGI. To jak tu nie być przychylnym takiej zacnej firmie. Po pierwsze lokal. Na początku 2004 roku wynajęto całe 28 piętro w wieżowcu przy Chłodnej 51 w Warszawie. Wystrój pierwsza klasa. Hostessy jak "barbi" z obrazka. Spokój, powaga, kultura. Aż się chce przynosić tam pieniądze. Po drugie Rada Nadzorcza. Trochę mało poważnie, że Rada Nadzorcza to tata i mama ( zresztą chłopcy już podrośli i nabrali rutyny), więc tatusiowie i mamusie w lipcu 2004 wynieśli się z RN. W to miejsce w tym samym czasie zatrudniono pana prof. Tomasza Szapiro ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, pedagoga i nauczyciela młodzieży jak robić interesy, Pana dr Bohdana Wyżnikiewicza wybitnego specjalistę od robienia interesów, Pana Richarda Mbewe afropolaka, który raczył nas w programie TV Pana Mosza jak mamy uzdrawiać i prowadzić polską gospodarkę chociaż w jego rodzinnej Zambii bida aż piszczy, a rodzinne miasto Ndoli znane jest nie z dynamicznego rozwoju gospodarczego, a tylko z tego, że tam zabito Sekretarza Generalnego ONZ Daga Hammarskjolda, oraz Pana mecenasa Zbigniewa Basaka, który miał dbać o porządek w papierach. Zresztą Pan mecenas tak przejął się rolą, że w udzielonym wywiadzie dla Prawo i Gospodarka zamieścił taki tekst: "Podstawowym uprawnieniem i obowiązkiem rady nadzorczej jest sprawowanie stałego nadzoru nad działalnością spółki. W wykonaniu tego obowiązku rada nadzorcza może m.in. żądać od zarządu spółki udostępnienia wszelkich dokumentów i udzielenia wyjaśnień we wszystkich sprawach związanych z jej działalnością, a także dokonywać rewizji stanu majątku spółki". Pytanie tylko czy już wtedy tak łgał czy jeszcze w to wierzył?? Po trzecie znaczące nazwiska. Ponieważ nie bardzo chcieli być w WGI S.A. więc specjalnie na ich potrzeby, żeby ich tylko zatrudnić i mieć podstawę do dokonywania przelewów na ich konto, we wrześniu 2004 roku z kapitału WGI S.A. utworzono WGI Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A. Firma ta nic nie robiła tylko dokonywała przelewów na konto Pani Henryki Bochniarz, kandydata na Prezydenta RP, Pana prof. Dariusza Rosatiego, z zaszczytów jakie sam uważał za najważniejsze cytuję z jego oficjalnej noty biograficznej. Od grudnia 1995 do października 1997 pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych RP. Od 1998 członek Rady Polityki Pieniężnej. W latach 1966-1990 należał do PZPR, Pana prof. Witolda Orłowskiego, doradcę ekonomicznego Prezydenta Kwaśniewskiego i po co cos więcej dodawać. Podstawowym zadaniem w/w było "być" w WGI żeby pokazać, że jest to firma godna zaufania i powierzenia jej pieniędzy. Panowie i panie konsultanci i handlowcy z WGI zawsze jednym tchem mówili, ze to są członkowie ich Rady Nadzorczej. No i Państwo z Rady Nadzorczej mieli za zadanie załatwić dla WGI licencje Domu Maklerskiego. A z tym szło niestety nie łatwo. Inaugurację Domu Maklerskiego odkładano trzy razy bo nic nie trzymało się kupy. Dla fachowców z branży finansowej i giełdowej na kilometr było widać, że to jest jeden wielki przekręt. W TMS Brokers z niedowierzaniem patrzyli czy taka firma dostanie licencje Domu Maklerskiego. Pan Przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd bronił się jak lew, żeby nie dawać tej licencji. Ciekaw jestem tylko ile razy dziennie odbierał telefony od członków RN WGI TFI i z "Pałacu" żeby już pilnie wydać te certyfikaty Domu Maklerskiego. I pytanie zasadnicze. Czy WGI dostał licencję bo spełniał warunki, czy dostał licencję bo taka było wola polityczna odchodzącej ekipy. Wreszcie pod koniec kwietnia 2005, z dwu miesięcznym opóźnieniem, inauguracja. Rozpoczyna się wielki przekręt. Na "dzień dobry" do założenia rachunku trzeba wpłacić 200 000 zł, ale i tak kolejka jak po papier toaletowy w stanie wojennym. "Barbi" pracują bez wytchnienia do późnego wieczora. Konta rosną, szuflada pęcznieje, parasol ochronny działa, przelewy z WGI Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A dla Rady Nadzorczej wychodzą regularnie. Czas na finał. Żeby pieniądze wyprowadzić księgowo z WGI Dom Maklerski (bo i tak już tam ich nie było) i uwolnić się już całkowicie od kontroli Komisji Papierów Wartościowych i Giełd w marcu 2005 roku założono WGI Consulting Sp. z o.o. której właścicielami są oczywiście Soprek i Kaczor. I Soporek i Kaczor jako WGI DM kupują od Soporka i Kaczora jako WGI Consulting fikcyjne obligacje za wszystkie pieniądze wpłacane przez klientów. Ponieważ KPWiG nie może już kontrolować WGI Consulting to cała kasa wyjeżdża za granice do Wielkiej Brytanii i USA. I co ludzie wpłacą to wyjeżdża i co ludzie wpłacą to wyjeżdża i tak w koło. Wszyscy to widzą i łapią się za głowę, że to jest możliwe, KPWiG przesyła pisemka z prośbą o zaprzestanie tego procederu i dywersyfikację lokowania pieniędzy przez WGI DM w WGI Consulting, Rada Nadzorcza WGI DM (Szapiro, Wyżnikiewicz i Bask) to kryje, Rada Nadzorcza WGI TFI (Rosati, Orłowski, Bochniarz) to osłania, ludzie wpłacają, interes idzie pełną parą. Aż stało się nieszczęście. Przyszła jesień i wybory parlamentarne wygrali ci co nie wiedzą nawet jak trzymać kij golfowy. Ludzie nie "z towarzystwa". Do Prezesa Kaczyńskiego strach podchodzić z takimi tematami, że może "partyjka golfika", Premierem został człowiek którego nikt nie znał i nie miał do niego dojścia i największe nieszczęście doradcą ekonomicznym Premiera został Pan Marek Zuber z TMS Brokers, który wszystkie przekręty WGI DM znał jak własną kieszeń. Zaczęły się kontrole z KPWiG, która dopiero teraz się ocknęła i zobaczyła, że od początku funkcjonowania była w WGI podwójna księgowość i na początku kwietnia 2006 roku zamknięto ten złodziejski interes. Przekręt kwotowo na miarę PZU i zarzutów dla Pana Wieczerzaka. Ale o dziwo nic się nie dzieje. Czy dalej parasol ochronny działa?? Komisja Papierów Wartościowych i Giełd złożyła doniesienie do Prokuratury Okręgowej, a ta uznała, że jak się przekręciło 260 milionów złotych to jeszcze nic takiego strasznego to tacy grzeczni chłopcy i Łukasz i Maciek na pewno nie będą mataczyć i kazała im się tylko pokazywać raz na tydzień na komisariacie (dla przypomnienia: za podejrzenie wyłudzenia 8,4 mln zł Pan Roman Kluska poszedł siedzieć od razu na rok i zabrali mu cała firmę OPTIMUS, a tu za 260 mln raz na tydzień trzeba pokazać buzie dyżurnemu na komisariacie??). I tak to było przez 3,5 miesiąca aż w końcu CBŚ aresztowało Łukasza S i Macieja K i o dziwo po przesłuchaniu ich zwolniło z uprzejmą prośbą tylko aby nie wyjeżdżali na razie z kraju. Mam pytanie w imieniu wszystkich którym ukradziono pieniądze: Czy w końcu ukradziono te pieniądze, których nie mają klienci WGI czy one są. Jeśli ukradziono to dlaczego złodzieje chodzą na wolności, a jeśli te pieniądze są to dlaczego KPWiG blokuje ich wypłatę i robi całą aferę? Czy to jest rozgrywka pomiędzy TMS Brokers a WGI DM??? Jeśli tak to dlaczego kosztem 2000 osób - klientów WGI. Jakie osoby stoją za tą całą rozgrywką, która jest prowadzona kosztem klientów WGI DM. Kiedy się w końcu skończy ta farsa i zabawa w prawo i sprawiedliwość (nie mylić z PiS)???

    Zamieść odpowiedź Zamieść odpowiedź

Aktualności - Oświata

Stwórz rozliczenie roczne 2013 z programem do pit
Polecamy: