Strona główna » Wiedza » Aktualności » Szkoła wykłada się na dzikiej ślizgawce - miasto zapłaci odszkodowanie za wypadek

Szkoła wykłada się na dzikiej ślizgawce - miasto zapłaci odszkodowanie za wypadek

07.07.18

Szkoła tolerowała dziką ślizgawkę na swoim terenie. Odszkodowanie za wypadek, do którego tam doszło, zapłaci miasto. Taki wyrok wydał Sąd Apelacyjny w Poznaniu.

articleImage: Szkoła wykłada się na dzikiej ślizgawce - miasto zapłaci odszkodowanie za wypadek fot. Thinkstock

W styczniu 2014 roku, podczas przerwy lekcyjnej 14 letni uczeń wraz z innymi wyszedł na boisko szkolne, gdzie w kilku miejscach, na ubitym śniegu uczniowie urządzili ślizgawki. W trakcie ślizgania się chłopak zderzył się z innym uczniem, stracił równowagę i uderzył twarzą w płytę boiska. W konsekwencji okazało się, że stracił ząb oraz uszkodził cztery inne.

Zdaniem miasta winny uczeń

W procesie cywilnym miasto, które jest organem prowadzący szkołę nie uznało odpowiedzialności za zdarzenie. Stało na stanowisku, że bezpośrednią przyczyną wypadku było nierozsądne zachowanie się ucznia podczas przerwy, który korzystał z miejsca niedozwolonego przez nauczycieli. Towarzystwo ubezpieczeniowe, które udzielało miastu ochrony w zakresie odpowiedzialności cywilnej za zdarzenia związane z podległymi placówkami oświatowymi, także odmówiło wypłaty zadośćuczynienia i odszkodowania. Stwierdziło, że zdarzenie miało charakter losowy. Nie było spowodowane nienależytym sprawowaniem opieki nad uczniem.

Zimą zwiększony nadzór

Sąd Okręgowy w Poznaniu stwierdził, że miasto odpowiada za wypadek, bo personel szkoły naruszył obowiązek zapewniania uczniom bezpieczeństwa podczas przerwy lekcyjnej. To stanowiło naruszenie przepisów art. 5 ust 7 pkt 1 ustawy a dnia 7 września 1991 roku o systemie oświaty. Szkoła nie podjęła bowiem odpowiednich działań zapobiegawczych i nadzorczych w stosunku do uczniów, uwzględniających zimowe realia.
Sąd wskazał, że w sytuacji, kiedy szkoła nie była w stanie w należyty sposób oczyścić boiska ze śniegu i lodu, to powinna albo podjąć decyzję o zamknięciu boiska (jest ogrodzone) albo o nie wypuszczaniu dzieci w trakcie przerw poza budynek szkoły. Nie podejmując tych działań dopuściła się zaniedbań, które doprowadziły do szkody.
Sąd podkreślił, że po zdarzeniu nie tylko całe boisko zostało posypane piaskiem, ale został również wprowadzony czasowy zakaz korzystania z niego w trakcie przerw. Przeczy to stanowisku prezentowanemu przez miasto w procesie, że na przeszkodzie w posypaniu boiska odpowiednimi środkami stała jego znaczna powierzchnia oraz obawa przed uszkodzeniem nawierzchni.
Sąd wytknął również, że nadzór dwójki nauczycieli pełniących dyżur na przerwie był niewystarczający skoro poszkodowany z innymi uczniami ślizgał się na boisku przez kilku minut. Od tych nauczycieli należało oczekiwać większej uwagi i szybszej reakcji na podejmowane przez uczniów działania, czego nie uczyniono.

Ostrzeżenie to za mało

Sąd uznał, że samo ostrzeżenie uczniów przed ślizganiem się na boisku czy wydanie im konkretnych zakazów było niewystarczające. Administracja szkoły musi brać bowiem pod uwagę wiek i usposobienie uczniów, szczególnie w zbiorowisku, w którym często podejmują oni decyzje pod wpływem pokus, ciekawości czy rówieśników. Nadto dla nastolatka zimowa zabawa na ślizgawce jawi się jako rozrywka bezpieczna, która nie grozi żadną groźną kontuzją. Taka ocena ze strony uczniów była o tyle usprawiedliwiona, że zabawa taka nie była uznawana za niebezpieczną także przez personel nauczycielski, który nie tylko ją tolerował, ale nawet organizował.

Poszkodowanemu nie można więc przypisać przyczynienia się do szkody. Gdyby boisko zostało odpowiednio zabezpieczone, albo dzieci nie zostałyby wypuszczone z budynku nie doszłoby do wypadku.

Zmieniona podstawa prawna

Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał wyrok w mocy korygując podstawę prawną odpowiedzialności miasta. Stwierdził, że miastu nie można przypisać odpowiedzialność na podstawie art. 417 § 1 kc, czyli za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej. W stanie prawnym, obowiązującym od dnia 1 września 2004r., za szkody tego rodzaju uważa się jedynie te, które wynikły przy wykonywaniu przez organy władzy i administracji czynności w sferze, w której w sposób władczy mogą one ingerować w prawa i obowiązki osób fizycznych oraz prawnych.
Personel szkoły ponosił natomiast odpowiedzialność za niezachowanie odpowiednich warunków bezpiecznego przebywania w szkole na podstawie art. 415 kc, a miasto jako organ prowadzący i nadzorujący szkołę - na podstawie art. 430 kc, która normuje odpowiedzialność pracodawcy za działania i zaniechania pracownika.
Miasto i jego ubezpieczyciel mają zapłacić poszkodowanemu 4.088 zł odszkodowania za koszty leczenia oraz 7.5 tys. zł zadośćuczynienia za cierpienia.


Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 29 maja 2018 r. (sygn. akt I ACa 1269/17)
   

Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Dyrektor Szkoły - Miesięcznik kierowniczej kadry oświatowej
Zapisz się na newsletter
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE